Witam!
Trudno jest coś pisać o sobie, bo to tak jakby chwalenie się lub też koncert życzeń, ale od czegoś trzeba zacząć...
Urodziłem się, więc jestem dziękując za to Bogu i rodzicom.
Szczęśliwe dzieciństwo spędziłem w Chorzowie Batorym w gronie rodziny i przyjaciół na tak zwanym starym osiedlu. Miałem wyjątkowe szczęście do nauczycieli zarówno w Szkole Podstawowej nr 12 na ulicy Skrajnej, jak i w Technikum Mechaniczno-Elektrycznym, do którego uczęszczałem na ulicy Stefana Batorego. Takie nazwiska jak moja wychowawczyni Zofia Pyrek, czy pani Zawisza z języka polskiego i wiele innych głęboku utkwiły mi w pamięci. W technikum szczególną osobistością był profesor Ozimek, który swoje piętno "wycisnął" na niejednym pokoleniu uczniów, zaś dyrektor Kluska swoją otwartością i dobrocią emanował na całą szkołę. Nie sprawiałem nauczycielom większych trosk, więc edukacja minęła szybko, a przede wszystkim dla mnie bezstresowo. Lata szkoły średniej zaowocowały przyjaźniami, które żyją do dnia dzisiejszego. Był to szczególny okres, do którego mile i chętnie wracam myślami, lecz parafrazując po czesku "to se ne wrati".
Dorosłe życie to własna rodzina, żona Anna, syn Piotr, zmiana dzielnicy zamieszkania na Chorzów II, praca i dalsze długie lata nauki, a wszystko to przypada na okres przemian, które doprowadziły nasz kraj po bardzo wielu latach na tory zmierzające ku normalności. I chyba w tej dziedzinie (choć bardzo wiele jeszcze jest do zrobienia), widać już światełko w tunelu.
Chcieć to móc!
"Wiśta wio łatwo powiedzieć" - wypowiadał swoją kwestię aktor w pewnym filmie. Czy można góry przewracać? Nie wiadomo, ale ja wiem, że próbować warto, a nawet trzeba! Jedno słowo - chcę, jest napędem wielu moich działań i życzę sobie by jeszcze przez wiele lat kotłowało mi się ono w głowie.
Krzysztof Łazikiewicz
|