I już PO wyborach...


50-ciu nowych europosłów wiwatuje z radości z pozytywnego wyboru, a ponad 1000 ma niezbyt uśmiechnięte miny. Tak to już jest, wybrańców narodu zawsze jest tylko mała garstka.

Jak przeszły wybory do Parlamentu Europejskiego? Spokojnie, prawie że niezauważenie. Kampania wyborcza skupiała się właściwie tylko w telewizji i toczyła się w zasadzie na wymianie ciosów pomiędzy Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością, cios za cios. Kampania PO tak trochę była hurra-optymistyczna, zaś PiS-owskie (niepisane i niewypowiedziane hasło) „im gorzej tym lepiej” skupiło wokół siebie swoich zwolenników. Pozostała reszta w zasadzie się nie liczyła, bo cóż mogą wnieść niedobitki po komunistach skupione wokół SLD, czy też jacyś pojedynczy wybrani europosłowie z PSL-u?

Każdy człowiek ma w sobie trochę optymizmu i pesymizmu. Czasem szala przechyla się raz w jedna, a czasem w druga stronę. Wszystko zależy od wewnętrznego nastawienia. Większość jednak przejawia pozytywne optymistyczne myśli. Każdy przecież chce (tak sądzę) i dąży, a przede wszystkim marzy, że przyszłość będzie lepsza. Bo gdyby miałoby być gorzej, to zachwiało by to sens naszego życia, sens naszej przyszłości. Tak też wygrana w wyborach Platformy Obywatelskiej przedstawiającej hurra-optymizm była z góry przesądzona, a porażka PiS-u szermująca niezbyt optymistyczne hasło „im gorzej tym lepie” z góry była przewidziana. I choć każdy będzie wskazywał swoją wygraną,  Platforma  Obywatelska - bo będzie miała największą ilość europosłów, zaś Prawo i Sprawiedliwość, że zdobędzie ich więcej niż wskazywały sondaże, to jednak niekwestowanymi zwycięzcami będą Ci co zmobilizowali się i poszli zagłosować. Natomiast Ci, którzy nie udali się do urn wyborczych niech lepiej na najbliższe lata zamilkną i nie wyrażają swoich politycznych opinii. Rezygnacja z możliwości wyborów pozbawiła ich moralnego prawa zabierania głosu w europejskich sprawach przez najbliższe 5 lat.

Każdą partię tworzą ludzie i w każdej partii są ludzie dobrzy i źli. Wybór poszczególnej partii dla pojedynczego człowieka jest uwarunkowany wieloma czynnikami. Pojedynczy wyborca głosując kierował się wewnętrznym dobrem i jest przekonany o słuszności swojego wyboru.

W dobie permanentnej centralizacji, wszechobecnych tabloidów, które żyją w zasadzie tylko jedna dobę, a trudno je zweryfikować, to czas biegnie jak w kalejdoskopie. W zasadzie społeczeństwo ekscytuje się tym co każdego dnia wypowiadają liderzy tej, czy tamtej partii. Potem zaś jak zwykle, partyjne żołnierzyki przekładają wypowiedzi przywódców „z polskiego na polskie” zawsze jednak po swojej myśli. I tak powtarza się to każdego dnia...

Wybory minęły, nim jednak będą oficjalne wyniki, to sondaże określają przybliżone wyniki. Jedno jednak jest pewne, społeczeństwo odrzuciło skrajności i ma nadzieję, że w większości zostali wybrani europosłowie, którzy będą nas godnie reprezentować w Parlamencie Europejskim.

Do zobaczenia przy urnach w następnych wyborach.

 


 

2009-06-08
czytaj dalej